Licki Maty od Ofiufiu

Za każdym razem kiedy pokazuję licki maty dostaję o nie całe mnóstwo zapytań. Na co? Po co? Co to jest?

A ja mam wrażenie, że już tyle razy o nich mówiłam, tyle razy pokazywałam, że już wszyscy wiedzą co to jest i do czego służy.

Ale przecież co chwilę przychodzą do mnie nowe osoby które mogą nie znać tego genialnego gadżetu.




W Polsce dystrybutorem Licki Mat jest Ofiufiu.pl – mała, lecz prężnie działająca firma rodzinna.

Maty LickiMat® to niezwykle prosty, ale też zaskakująco skuteczny i sprytny gadżet dla psów i kotów. Maty odstresowują, uspokajają, relaksują, a przy tym dbają o higienę jamy ustnej. Występują w paru wzorach dla różnorakich doznań u psa lub kota. Wspaniałą cechą LickiMat® jest jej wszechstronność. Pierwotnie opracowana jako pogromca nudy i zabawka na smaczki, LickiMat® została zaprojektowana jako łatwy w użyciu, nie wymagający medycznej ingerencji sposób zwalczania lęku i stresu u zwierząt.”

Czyli mówiąc po ludzku Licki maty to takie małe płaskie tacki z różnymi wzorkami, wyżłobieniami z których zwierzak je.

W przypadku kotów bardzo ważne jest aby jadły z płaskiego naczynia nie podrażniając wibrysów.

Różne modele mat są ze mną od roku. Zdecydowałam się na ich stosowanie ze względu na Fabiana który jadł zawsze szybko. Bez względu na ilość karmy którą nałożyłam kończyło się często zwrotem posiłku. Od momentu stosowania mat taka sytuacja zdarzyła się może dwa razy.

Koty naprawdę jedzą wolniej, dodatkowo czyszcząc sobie język. Posiłek jest też przez to bardziej smakowity, a lizanie działa na zwierzaka uspokajająco.

Maty wykonane są z bezpiecznego dla zwierząt tworzywa. W zależności od modelu jest to TPR o jakości spożywczej, nietoksyczny, wolny od BPA, nadający się to recyklingu (maty elastyczne); oraz kauczuk TPE + PP (maty sztywne- Tuff)

Dostępne są w różnych kolorach – jest w czym wybierać.

Najnowszymi modelami dedykowanymi specjalnie dla kotów są modele Casper oraz Felix o wspaniałym kształcie rybki. Dostępne są w trzech kolorach niebieskim, zielonym oraz pomarańczowym.

Miedzy sobą różnią się rodzajem wyżłobień, w związku z tym będą polecane do innego typu karmy.

Felix ma te wzorki większe, Casper jest drobniejszy. Felix sprawdzi się bardziej przy karmach zbitych, mielonkowych – po prostu łatwiej będzie ją wpracować w matę. Casper sprawdzi się przy bardziej luźnych konsystencjach czy płynnych przekąskach.

A jak to było u nas przy karmie surowej?

To zależy od stopnia zmielenia mieszanki. Jeśli mam karmę o większych kawałkach mięsa wolę ja wpracować w Felixa, jeśli mieszanka jest drobniej zmielona Casper również się nadaje.

Ta drobniejsza również super sprawdzi się przy dodatkowej suplementacji olejem omega3.

Bo właśnie… to nie jest tak, że opiekun położy kocie jedzenie na matę i tyle. Kocie jedz. Żeby to działało tak jak powinno karmę trzeba w matę wpracować, rozsmarować. Tak, żeby kot włożył w jedzenie trochę wysiłku, żeby pracował językiem, żeby wyciągał karmę z tych zakamarków.

Przy pierwszych próbach podawania kotu posiłku na nowym naczyniu sugerowałabym obserwację zwierzaka podczas jedzenia i sprawdzanie (oczywiście z odległości) czy nie chce potraktować maty jako elementu jedzenia.

Takie sytuacje mogą mieć miejsce i nie należy się dziwić czy rezygnować z wprowadzenia nowości. Kot zwłaszcza, jeśli do tej pory jadł z głębszego naczynia może nie rozumieć o co chodzi z matą. Może ją chcieć potraktować na przykład jak zabawkę.

Kot jest również rutyniarzem, na niektóre zmiany może zareagować po prostu źle, a w tym przypadku może odmówić jedzenia z nowej rzeczy.

U nas nigdy z matami takich sytuacji nie było, jednak zagłębiając się w koci behawior, wolę wspomnieć o takich możliwościach.

My jako ludzie też mamy swój ulubiony talerz, łyżkę czy widelec 😉

Często dostaję też pytania czy ma matach w tych najmniejszych zagłębieniach zostają resztki. Tak.. owszem… ale nie mniej nie więcej niż na talerzyku czy w miseczce. Oczywiście jest to też zależne od tego jakiej wielkości porcję się nałoży.

Wiadomo… potem to trzeba myć.. ale tak samo jak każde inne naczynie. Ja myję maty pod mocnym strumieniem wody, wspomagam się przy tym szczoteczką do zębów o miękkim włosiu. Mycie jest szybkie i bezproblemowe, mniejszym elementom trzeba poświęcić więcej uwagi i uważać, żeby w zagłębieniach nie zostały jakieś resztki.

Nie wyobrażam sobie nie mieć licki mat, nie wyobrażam sobie podawać chłopakom jedzenia na czymś innym.

Kocham absolutnie każdy model

Recenzja powstała w ramach testowania produktów w ramach Plebiscytu Sfinksy

Dodaj komentarz