Mikro kukurydza od Calitti

Za każdym razem do testów żwirków naturalnych podchodzę z sporą dawką niepewności. I jakoś nie do końca wierzę deklaracjom producentów czy dystrybutorów.

Wprowadzanie nowego żwirku do kuwety

Jak wiele razy wspominałam, sprawy kuwetowe moich kotów można określić hasłem „całe życie na bentonicie”.

W związku z czym każdy żwirek naturalny wprowadzam według tego samego schematu. Do standardowej zawartości kuwety dosypuję dosłownie garść nowego żwirku. W miarę wybierania nieczystości dosypuję tego nowego. Dopiero po jakimś czasie wymieniam całą zawartość (razem z myciem itd.).

Tak też było i tym razem. Dopiero po około dwóch tygodniach wymieniłam całą zawartość kuwety i wsypałam kukurydzę od calitti.

Pierwsze moje wrażenie było bardzo pozytywne. To z całą pewnością jest najdrobniejsza kukurydza z jaką miałam styczność. Nie było konieczności zmiany mojej standardowej łopatki do wybierania zużytego żwirku na taką o większych oczkach.

Zarówno ja jak i koty lubimy żwirki które są drobne.

Tradycyjnie jak to robią żwirki naturalne – kukurydza bardzo pozytywnie wpływała na wydajność mojej mieszanki.

Niezmiennie polecam ten patent każdemu kociemu opiekunowi który nie jest zadowolony z wydajności bentonitu – do standardowego zasypu dodać chociaż dwie garście żwirku naturalnego.

A jak było solo?

Pierwszy z kuwety skorzystał Fabian co wyjątkowo mnie zdziwiło, ponieważ to kot dość oporny na takie zmiany i trudno je akceptujący. Pozostała dwójka raczej wybierała kuwetę ze standardowym zasypem. To nie jest tak, że nie korzystały w ogóle, po prostu zauważyłam, że dużo częściej i więcej „śmieci” wybierałam z kuwety numer jeden.

Ta o numerze dwa służyła raczej do załatwiania lżejszych spraw.

I z tym żwirek kukurydziany od Calitti radzi sobie bardzo dobrze! Rewelacyjnie chłonie ciecz, pochłania nieprzyjemne zapachy. I uwaga – zbryla się naprawdę dobrze!

A brak dostatecznego zbrylania zawsze był moją największą uwagą w kierunku podobnych produktów. Raczej zawsze to było bardziej sklejanie się a powstałe grudki lubiły się rozpadać podczas wybierania czy na samej łopatce.

Tutaj taka sytuacja nie miała miejsca. Mamy prawdziwe zbrylanie się, takie do jakiego człowiek bentonitu jest przyzwyczajony.

Prawdziwie zbrylone grudki nie przyklejają się do dna czy boków kuwety.

Obsługa kociej toalety była naprawdę bezproblemowa.

Zapach z jakim mamy tutaj do czynienia jest naprawdę delikatny i wynika z użycia samego surowca. Po kilku chwilach od nasypania czy uzupełnienia przestawał być on dla mnie wyczuwalny.

Żwirek jest dostępny w papierowych torbach o pojemności 6l. Jego cena zaczyna się od około 14zł . Tutaj tradycyjnie polecam szukać pakietów – wtedy cena będzie jeszcze bardziej korzystna.

Ja jako opiekun więcej niż jednego kota tradycyjnie apeluję o większe pojemności.

Myślę, że jest to żwirek z którego stosowania będą zadowoleni fani żwirków eko, którzy lubią produkty zbrylające się.

Będę podkreślać to zbrylanie się ponieważ naprawdę mnie to pozytywnie zaskoczyło.

Recenzja powstała w ramach testowania produktów na potrzeby Plebiscytu Sfinksy

Dodaj komentarz