The Miss Cat- akcesoria hand made dla Twojego kota

Nie da się ukryć, że rynek kocich zabawek, kocich akcesoriów stale się powiększa. Marki – czy to większe, czy też mniejsze co chwilę wychodzą z kolejnymi nowościami.

Jak w tym wszystkim wybrać dobrze? Jak wybrać rzecz która nie tylko będzie ładna, ale również praktyczna, no i taka z której koty będą korzystać….

A może by tak zaufać behawioryście?

Patrycja Zawadzka która tworzy markę The Miss Cat jest wielką kocią miłośniczką i kocią behawiorystką. To już gwarantuje nam jedno – każdy produkt który wychodzi spod Patrycji rąk jest przemyślany i stworzony z myślą o kotach, uwzględnia potrzeby naszych futrzastych przyjaciół

Wiecie… nie sztuka zrobić zabawkę która będzie ładna a którą kot wzgardzi.

W ramach testów dla Plebiscytu Sfinksy – otrzymaliśmy aż trzy nowości – piłeczki Wool Wool, matę węchową oraz wędkę z wymiennymi końcówkami Crazy Cats

To nie jest moja pierwsza styczność z produktami The Miss Cat, mogłam więc podejrzewać, że będzie dobrze….

Koty oszalały od pierwszego momentu otwarcia kartonu… z którego zrobiły sobie legowisko, i którego nie mam serca wyrzucić 😉

Najlepsze w tym było to , że każdy z chłopaków miał tam coś dla siebie

Mata węchowa

Gdy gdzieś słyszymy o czymś takim to najczęściej w kontekście psów. Mam poczucie, że zabawy węchowe są jednak wśród kotów bardzo mało popularne.

Dla mnie to obowiązkowy element domu każdego kociarza. To, że nasze mruczki są domowe, nie znaczy, że nie należy im się stymulacja i „zabawa w polowanie”.

Ta mata sprawdza się bardzo dobrze.

Jest ręcznie pleciona na elastycznej podkładce, mimo to można ją prać w pralce. Jest nabita materiałem, w związku z czym ukryte smaczki nie spadają na dół, no i pomimo niewielkich rozmiarów mamy naprawdę dużo możliwości schowania smakołyka!

Takie węszenie to idealne zajęcie dla kota, rozwija go, stymuluje, kot bardzo się skupia i angażuje w taką czynność..

W tym wszystkim bardzo ważna jest jedna rzecz – nie należy kota zostawiać samego z pustą matą. Kot bardzo szybko nauczy się, że w takiej formie podawane mu są przysmaki i kiedy w pustej macie jeden, drugi czy trzeci raz nic nie znajdzie.. może to doprowadzić do frustracji.

Więc pamiętajcie- koniecznie po skończonej sesji niuchania należy matę schować. Najlepiej uprzednio ją odkłaczając.

Piłeczki Wool Wool

Takie małe… takie niepozorne, a takie genialne!

Tutaj idealnie się sprawdza określenie w prostocie siła. Piłeczki w zestawie są trzy – zwykła (to znaczy bez niczego, bez dodatków), z piórkami oraz z rzemykami.

Fabian pokochał je miłością wielką i szczerą. Najbardziej pokochał tą z rzemykami..

Męczył ją bardzo…. ganiał za nią i z nią po pokojach. Mówiąc, a raczej pisząc wprost „darł japę” dumnie przynosząc mi swoją zdobycz żeby ponownie mu rzucić.

Kilka razy też każda z piłeczek miała status „zaginiona” jednak on je zawsze jakoś znajdywał.

Wędka Crazy Cats

Hmmmm jakby to określić…. nazwa zobowiązuje!

Wędka jest z trzema wymiennymi końcówkami – długimi rzemykami, krótszymi rzemykami i krótszymi rzemykami z piórkami.

Bardzo podoba mi się taka koncepcja wymiennych końcówek, to nie pierwszy raz kiedy z czymś takim spotykam się w produktach The Miss Cat

Samo „trzymadełko” to drewniany patyk…. zapewne wiecie jak nie raz wyglądają drewniane patyki wędek po jakimś czasie użytkowania… po prostu brudzą się od trzymania, choćby nie wiadomo jak się dbało o higienę rąk i mycie. No nie ma szans…

Tutaj jest to super rozwiązane.. ponieważ patyk w miejscu gdzie opiekun go trzyma jest zabezpieczony – owinięty rzemykiem. To również znane mi bardzo dobre rozwiązanie.

No dobrze… ale czy jest Crazy??

Ja bym powiedziała, że jest three crazy cats i apeluję, zgłaszam się na objęcie tej wędki Patronatem Honorowym!

To jest po prostu taka wędka która obudzi nawet z poobiedniego snu każdego kota!

U nas najlepiej sprawdziła się największa a zarazem najdłuższa zawieszka, ale ja po prostu w trakcie zabaw z kotami wędką lubię mieć ten dystans.

To już tylko moja preferencja, koty biegały za każdą zawieszką.

Podsumowując

Kiedy za „robienie” rzeczy dla kotów bierze się prawdziwa kociara, a w dodatku behawiorystka i osoba pełna pasji to nie może się nie udać.

Bardzo się cieszę, że mogłam z chłopakami poznać kolejne produkty marki

Recenzja powstała w ramach testowania produktów na potrzeby Plebiscytu Sfinksy

Dodaj komentarz