Vetfood – najwyższa jakość i innowacje

Produkty Vetood’u są ze mną od dłuższego czasu.

Kiedy koty karmiłam „puszkami” bardzo często dodatkiem do ich diety było sproszkowane żółtko z linii Barfeed – wygodna w podawaniu bomba witaminowa, idealnie nadawała się jako dosmaczacz.

Potem przyszła u nas era BARFa, więc na stałe zagościła w szafkach i mieszankach tauryna.

Kolejną rzeczą, która ma stałe miejsce w kociej szufladzie to chusteczki Oral Cleansing Wipes z linii Maxi/Guard.

W ramach Plebiscytu Sfinksy mogłam przyjrzeć się również innym produktom stomatologicznym, które zapewniają kompleksową ochronę jamy ustnej u kotów:

Maxi/GuardOraZn, Maxi/GuardOralCleansingGel , Maxi/GuardOralCleansingWipes, Maxi OraCareHealthyGums i FreshBreath

Wszystkie te produkty zawierają aktywną formę cynku która działa przeciwbakteryjnie, wspomaga zapobieganie tworzenia się płytki nazębnej

Dopełnieniem linii jest Plaque Control czyli preparat zawierający w swoim składzie algi brunatne których regularne podawanie zapobiega między innymi powstawaniu bakteryjnej płytki nazębnej oraz kamienia.

Higienia kociej paszczy jest dla mnie szczególnie ważna – każdy z moich chłopaków, jest po zabiegu mechanicznego ściągania kamienia nazębnego u weterynarza. Dodatkowo czarny Fabian ma szczególne predyspozycje do chorób przyzębia.

Takie zabiegi raz, że tanie nie są, dwa stanowią zawsze stres dla zwierzaka. (przynajmniej moich)

Lepiej zapobiegać, niż leczyć – to oczywiste, ale nie każdy opiekun zwierzaka wie, że o kocie czy psie żeby również trzeba dbać.

Ja muszę się przyznać… do jakiegoś czasu nie wiedziałam.

Jak już pisałam wcześniej doskonale znam chusteczki Oral Cleansing Wipes

Uważam, że jest to świetny produkt aby nauczyć kota „grzebania” mu w jamie ustnej. To nasączone płatki o neutralnym smaku, mają specjalną fakturę która ułatwia łagodne mechaniczne czyszczenie zębów.

Płatki są cieniutkie i z łatwością można nimi owinąć sobie palec i na początku powoli przyzwyczajać kota czyszcząc tylko przednie zęby – z kłami będzie tu najłatwiej. Można też taki płatek złożyć na pół z wsunąć kotu z boku pomiędzy tylne zęby – bardzo prawdopodobne jest, że kot wtedy będzie zaciskał szczękę na tej złożonej chusteczce.

Ja tak robię – to są moje patenty, które stosuję od jakiegoś czasu.

Uwierzcie mi – mam wyjątkowo oporne osobniki na taką pielęgnację. Jednak kluczem jest tutaj regularność, spokój i opanowanie opiekuna.

Wychodzę z założenia, że każdy zna swojego kota i wie jak go podjeść.

W dużym pudełku znajdziemy 100 sztuk takich chusteczek – sami możecie policzyć na ile to starczy przy jednym kocie.

Co ważne – można stosować je codziennie i wtedy osiąga się najlepsze efekty.

Nie zapomnijcie nagrodzić swojego zwierzaka smaczkiem – aby całe czyszczenie nie kojarzyło mu się tylko z przykrym obowiązkiem.

Żel OraZn

Jakiś czas temu został mi ten produkt polecony przez „moją” Lekarkę Weterynarii kiedy Łaciaty był po zabiegu ściągania kamienia nazębnego – jako profilaktyka.

Produkt w buteleczce 59ml o typowo żelowo-wodnistej formule – dopiero teraz miałam z nim styczność pierwszy raz.

Buteleczka ma specjalny aplikator i to z niego możemy podawać preparat bezpośrednio, można też nabrać trochę na palec i wmasować delikatnie w dziąsła. Trzeci sposób który również sugeruje producent to nabranie odrobiny żelu na patyczek kosmetyczny.

Jeżeli Wasz kot lub pies toleruje szczotkowanie zębów – mam dla Was dobrą wiadomość – produkt może służyć jako pasta do zębów.

U nas chyba nigdy nie będzie miał tej ostatniej funkcji 😉

zdecydowanie najszybciej i bezboleśnie u mnie sprawdza się forma podania prosto z aplikatora.

Żel Oral Cleansing Gel

„to kompleksowy, silnie działający produkt zalecany do higieny jamy ustnej zwierzęcia.

Unikalna receptura, zawierająca askorbinian cynku czyni produkt wyjątkowo skutecznym. MAXI/GUARD ® Oral Cleansing Gel jest rekomendowany zarówno w profilaktyce, jak i wspomagająco przy różnego stopnia zaawansowania problemach przyzębia oraz zmniejszający ryzyko powikłań po różnego stopnia zabiegach stomatologicznych.”

Stosowałam go naprzemiennie z OraZn – raz ten raz ten.

Przed pierwszym użyciem trzeba było wsypać do buteleczki z żelem dołączony w fiolce kwas askorbinowy … i poczekać chwilę aż wszystko opadnie na dno, wstrząsnąć i wymieszczać.

Możliwości podawania jak wyżej – albo bezpośrednio z aplikatora, na palec, lub na patyczek kosmetyczny.

U mnie tradycyjnie było to podawanie prosto z aplikatora.

Chociaż moje dłonie piękne nie są, ale palce są mi miłe muszę kiedyś zebrać w sobie odpowiednią ilość odwagi i podawać żel z palca masując dziąsła.

Myślę, że połączenie tych żeli to zestaw idealny- jednego dnia stosuje się preparat łagodniejszy, drugiego mocniejszy i u nas sprawdza się to naprawdę rewelacyjnie!

Maxi OraCare Healthy Gums

„ to dodatek do wody dla psów i kotów o neutralnym pH, który przyczynia się do redukcji zaburzeń mogących przyczynić się do zapalenia dziąseł i chorób przyzębia.”

Zawiera szereg dobroczynnych dodatków, które pozytywnie wpływają na higienę jamy ustnej zwierzęcia:

  • glukonian cynku – redukuje ryzyko tworzenia się płytki nazębnej, łagodzi stany zapalne, usuwa przykry zapach
  • szałwia – pomaga utrzymać zdrowe zęby, dziąsła oraz błony śluzowe
  • zielona hebrata – ogranicza rozwój bakterii

Płyn ma bardzo delikatny ale przyjemny zapach – myślę, że to zasługa zielonej herbaty oraz szałwii, po dodaniu do wody delikatnie ją barwi.

Jego dawkowanie to na każde 500 ml wody 1/2 zakrętki i odpowiednio jedna zakrętka na litr wody.

Zaleca się dodawanie płynu do wody przy każdej jej wymianie i nie należy przekraczać zalecanej dawki.

Maxi OraCare Fresh Breath

‘Glukonian cynku zawarty w płynie ma działanie wspomagające łagodzenie stanów zapalnych, redukuje ryzyko tworzenia się  płytki nazębnej oraz usuwa przykry zapach z jamy ustnej.”

W przypadku tego płynu zapach jest dla mnie ledwo wyczuwalny, więc myślę, że będzie to ddoatek do wody szczególnie polecany dla zwierzaków wrażliwych na zapachy.

Tutaj również mamy zalecane dawkowanie którego nie należy przekraczać – połowa zakrętki na 500ml wody lub 1 zakrętka na jeden litr.

Miałam poważne obawy jak przetestuję te płyny… ponieważ moje chłopaki od momentu przejścia na karmę surową/barf piją mało wody.

Myślałam jak tu podejść do tematu odpowiednio, tak by te testy były rzetelne i wiarygodne. Zastanawiałam się nad tym, czy nie przygotować w butelkach wody z płynami i dodawać do porcji karmy.

W ostateczności zdecydowałam, zupełnie przez przypadek, że kupię nową miskę.. szklaną… miała ładnie wyglądać chociaż do zdjęć.

Jakie było moje zdziwienie kiedy tego samego dnia Łaciaty zaczął z niej pić! A był tam wlany płyn Healthy Gums.

Przy każdej zmianie wody zmieniałam dodawany płyn.

Wydaje mi się, że znowu mamy tutaj do czynienia z produktami, które rewelacyjnie ze sobą współgrają i uzupełniają się.

Ostatnim testowanym produktem z linii stomatologicznej był preparat Plaque Control zwierający w swoim składzie naturalne algi brunatne.

„Algi brunatne znajdujące się w produkcie Plaque Control zawierają trzy grupy substancji o których wiadomo, że wpływają na akumulację płytki nazębnej:

Fenole, jod, fosforany.
Wysoka zawartość fukoidanu (10-15%), będącego źródłem siarki utrudniającej przyleganie bakterii do pellikuli.
Cynk, krzemiany i siarczany, powodujące wzrost usiarczenia składników śliny i mogące wiązać wapń.

Udowodniono, że brunatny glon morski (Ascophyllum nodosum) zmienia właściwości śliny, co utrudnia osadzanie się nalotu i tworzenie kamienia nazębnego oraz zmniejszają ogólną ilość bakterii bytujących w jamie ustnej, tym samym zapobiega pojawianiu się nieprzyjemnego zapachu. Kiedy algi dostają się do przewodu pokarmowego, ich aktywne składniki trafiają do krwiobiegu, zmieniając skład śliny w taki sposób, że przyczynia się ona do rozpuszczania kamienia i przeciwdziała osadzaniu się na zębach płytki bakteryjnej.”

est to dodatek do karmy o dość specyficznym zapachu. W środku znajduje się specjalna miarka gwarantująca podanie odpowiedniej ilości produktu.

Moje koty nie miały najmniejszego problemu z zjadaniem karmy z tym dodatkiem.

Ale bierzcie pod uwagę to, że to koty przyzwyczajone do różnych naturalnych suplementów które naprawdę, nie raz dla nas ludzi mają dziwne zapachy.

Podsumowując

Dla mnie cała linia stomatologiczna do absolutny hit i totalny „must have” w każdym zwierzęcym domu – nie tylko kocim – testowane przez nas produkty można podawać również psom.

Może nie były to najmilsze testy dla kotów ale z pewnością dla nich najzdrowsze!

Nie miałam większych problemów z podawaniem któregoś z preparatów, a moje ręce wciąż są całe!

Są to rzeczy, które na pewno zostaną ze mną na stałe.

Dlaczego – bo to po prostu działa.. Może tym razem Fabian obejdzie się bez mechanicznego ściągania kamienia nazębnego, gdyż zapach z jego paszczy zdecydowanie się poprawił.

Pomimo, że są to produkty które na pewno spotkacie w wielu gabinetach weterynaryjnych, można je spokojnie podawać i stosować bez konsultacji, w ramach wspomnianej przeze mnie profilaktyki.

Ostanim testowanym produktem od VetFood był Anti Hairball

„to produkt zawierający optymalną kombinację włókien pokarmowych, wspomagających pasaż jelitowy i redukcje częstotliwości powstawania kul włosowych w przewodzie pokarmowym kota.”

Zawiera w swoim składzie:

  • Inulina – naturalny probiotyk
  • Błonnik Psyllium – ułatwia pozbywanie się połkniętej podczas codziennej pielęgnacji sierści
  • Błonnik owsiany – wspomaga prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego
  • Kwasy tłuszczowe omega 3 i omega 6 – pozytywnie wpływają na wygląd sierści
  • Tauryna – niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania kotów aminokwas
  • Witamina A i E – wpływają na kondycję skóry

W pudełku znajdziemy miarkę ułatwiającą podawanie właściwej ilości preparatu – jeżeli kot ma problem z eliminacją zalegających kul włosowych dodaje się dużą płaską miarkę, w przypadku profilaktyki – mała płaska miarka.

Produkt ma specyficzny zapach, delikatnie rybi, wydaje mi się, że jest to zasługa „omeg” w składzie – w sumie pachnie całkiem podobnie do stosowanego przeze mnie oleju.

Jeżeli ktoś z Was ma kota długowłosego nie powinien się zastanawiać – mieć czy nie mieć.

W przypadku kotów krótkowłosych – produkt idealny w okresie zmiany okrywy włosowej. Dokładnie tak jak trafiło się podczas testów – chłopaki właśnie intensywnie zrzucają zimowy kożuch na rzecz lżejszego odzienia – a jeszcze nie znalazłam żadnej niespodzianki w postaci tzw. „kłaczka”

Brawo VetFood!!!

Po prostu uwielbiam

recenzja powstała na potrzeby testowania produktów w ramach Plebiscytu Sfinksy

Dodaj komentarz