Wędka od Lilly Pet Shop

Uwielbiam wspierać małe polskie marki, polskich rękodzielników. Uwielbiam kocie akcesoria zrobione przez człowieka, takie w które wkładane jest całe serce i ogrom talentu.

Dlatego z wielką przyjemnością zabrałam się wraz z kotami ze testy wędki od Lilly Pet Shop.

‘Lilly Pet Shop to młoda polska marka ręcznie robionych akcesoriów dla psów i kotów, która powstała z miłości do zwierząt, pasji do tworzenia i zamiłowania do pięknych przedmiotów. Produkty z metką Lilly Pet Shop wykonywane są w Polsce z najwyższą starannością i dbałością o szczegóły. Do produkcji używamy jedynie wysokiej jakości materiałów. Chcemy aby nasze akcesoria były wygodne, funkcjonalne i bezpieczne dla Twojego czworonożnego przyjaciela, a przy tym stanowiły nietuzinkowy element wystroju Twojego domu.”

Do testów otrzymałam wędkę Jelly Fish – a właściwie trzy wędki – po jednej dla każdego chłopaka.

Zabawka jest wykonana na szydełku z włóczki bawełnianej, wypełniona jest kocimiętką. W środku znajduje się również dzwoneczek. I jest to bardzo dobry dzwoneczek – nie taki hałasujący, intensywny, nie jest drażniący. Zachęca to zabawy a nie zniechęca, nie irytuje zwierzaka o wrażliwym słuchu.

Ośmiorniczka jest zawieszona na rzemyku (ok 45 cm długości), a „trzymadełko” to drewniany nielakierowany patyk o długości 30cm.

To tyle z rzeczy technicznych.

Nie mogłam się doczekać tej przesyłki

..naprawdę… już na samych zdjęciach wędka wyglądała po prostu uroczo. I gdy tylko wróciłam z pracy nie mogłam się powstrzymać przed otworzeniem kartonu….

Oszalałam !!!

To jest absolutnie najpiękniejsza wędka jaką kiedykolwiek widziałam. Totalnie zachwyciła mnie precyzja wykonania, każdy detal, wszystko… tutaj czuć jakość, a przede wszystkim talent i ogrom pracy, żeby to wszystko tak dopasować.

Nawet śmiałam się, że jedną zabawkę dam kotom, a pozostałe dwie oprawię w ramkę. Nawet pomyślałam przez moment, że to szkoda dać chłopakom – naprawdę. Bałam się, że ich pazury zepsują całą tą misterną robotę.

Zabawka jest cudna!

No ale testy to testy

Od początku wiedziałam, że będzie to zabawka idealna do Łaciatego – to u nas największy fan wędkowania. Nie myliłam się…

Na uwagę zasługuje tutaj wykończenie samej zabawki – „poskręcane” macki ośmiornicy (pewnie fachowo jakoś ten ścieg się nazywa) skutecznie zachęca kota do zabawy. Dodatkowo można je delikatnie rozprostować, naciągnąć a przez to wydłużyć – wedle potrzeb i upodobań naszego kota.

Pazdana przy takich zabawach trzeba mocno pilnować…on jak upoluje to bierze w zęby i albo ucieka, albo chce rozszarpać. Tak również było tym razem. Próbował dać upust swoim emocjom na zabawce, gryząc ją i tarmosząc.

Naprawdę nie wiem jak ta zabawka jest zrobiona ale- on nic nie uszkodził. Do momentu pisania tego tekstu nie jest zaciągnięta ani jedna nitka.

Jedyną ofiarą jest drewniany kijek na którym widać ślady zębów.

Ten typ tak ma… gryzie wszystko co wpadnie w jego łapki 😉

Czarny Fabian załapał jakiś fetysz do rzemyka i pokochał go miłością szczerą i prawdziwą.

On z takimi zabawkami trochę inaczej się obchodzi – paca, bierze w łapki.. czasem też przygniata masą 😉

To co ważne w takich zabawkach – żeby regularnie – nawet po każdej zabawie sprawdzać ich stan. O czym sama marka pisze na swojej stronie – ogromne brawa!

Należy również pamiętać, żeby zabawkę chować po skończonym cyklu i nie zostawiać z nią kota sama na sam.

Koty nie raz potrafią zadziwić swoją kreatywnością.

Bardzo się cieszę, że dzięki Plebiscytowi Sfinksy mogłam poznać tak wyjątkową markę i bardzo wyjątkową zabawkę.

Dodaj komentarz